Bardzo dawno mnie tu nie było. Z jednej strony jest to spowodowane brakiem czasu, ale z drugiej strony zbliżającym się nieubłaganie końcem historii. Przez te kilka lat tak bardzo zżyłam się z tym blogiem i tym tekstem, że teraz będzie mi na prawdę trudno go pożegnać.
Każda historia musi mieć jednak swoje zakończenie. Poniżej zostawiam Wam jeden z ostatnich fragmentów historii Janki i jej rodziny.
Każda historia musi mieć jednak swoje zakończenie. Poniżej zostawiam Wam jeden z ostatnich fragmentów historii Janki i jej rodziny.
Janka zdała tzw. małą maturę w połowie 1948 roku. Z wszystkich przedmiotów uzyskała bardzo dobre oceny, co otwierało przed nią drogę dalszej edukacji w liceum, a później na wymarzonych studiach. To miał być nowy początek, jednak los znowu wystawił ją na próbę. W tym samym roku zmarł na zapalenie płuc wuj Tadeusz, który obiecał sfinansować dalszą edukację obu siostrzenic. Wkrótce też skończyły się pieniądze z pożyczek, a Regina nie miała już więcej żadnych wartościowych rzeczy na sprzedaż ani nawet pod zastaw. Jej niska emerytura nie wystarczała na podstawowe potrzeby, a nie chciała też w nieskończoność prosić krewnych o pieniądze. Znowu zawisła nad nimi groźba biedy i głodu. Kiedy więc nadarzyła się okazja, Janka poszła do pracy. Została rentgenistką w nowo utworzonym oddziale Wojewódzkiego Zakładu Radiologii. Początkowo łudziła się jeszcze, że będzie w stanie pogodzić pracę i naukę w liceum wieczorowym. Mimo jej wielkich chęci i szczerego zapału okazało się to jednak niewykonalne. „Może za jakiś czas, może w przyszłym roku” - powtarzała sobie, odkładając na półkę szkolne podręczniki. Do szkoły jednak nigdy już nie wróciła.